“Lokum super, reszta...proszę przeczytać opinie.”
1)"Infrastruktura" samego mieszkania. Pokój, niewielki. ale z wygodnym łózkiem, telewizorem, z wejściem prosto na ścieżkę ogrodową. Kuchenka mała, ale wystarczająca, choc nie było w tej wersji lokum, płyty do gotowania ( wystarczyłaby dwupalnikowa), więc śniadania ciepłe czy obiady odpadały. Była mikrofalówka z której rzecz jasna się cęsto korzystało. Zestaw naczyń ok. choć jestem uczulona na wyszczbione kubki, a taki był, łatwe do usunięcia:). brak zlewu w kuchni, ale był za drzwiamy, w łazience. Niestety klamka od drzwi kuchennych przeleżała 5 dni na lodówce, ale to drobiazg. Ogród, gdzie bookingowy opis zapraszał do śniadań na świeżym powietrzu, piękny. Ja korzystając z tej opcji nie czułam się komfortowo, miałam wrażenie, że choć w ciszy pije kawę przeszkadzam gospodarzom i nie jestem mile widziana. Łazienka super, wygodna narożna wanna, bidet, wszystkie akcesoria (suszarka) choć widziałam wpis, że ścianka ze szkła ( z właścicielami) komuś czyniła dyskomfort. 1) Zdecydowanie, absolutnie brak gościnności, kultura gospodarza, a raczej jej brak. KLIMATYZACJA Czytałam wspaniałe słowa w poprzednich opiniach o właścicielu, nie wiem czy Pan przechodzi jakiś kryzys, roztrój nerwowy, czy inną przypadłość, ( czy go podmienili:() nie mnie oceniać, ale było bardzo kiepsko, Gospodarz był po prostu CHAMSKI. Zaatakował nas, krzycząc i wymachując rękami, gdy zgłosiiliśmy, że całą noc nie działała klima (35st). Pogmerał, poprzesuwał kartę, klima zadziałała na 10 minut i padła, ponownie, drugą noc, spaliśmy w cieple. Przez jego głośne krzyki"What, what.!" noc przed wylotem zaliczyliśmy ledwo, ledwo. Odniosłam wrażenie, że każde pytanie o cokolwiek ( nie mogliśmy znależć zatyczki do wanny) było dla niego problemem, zniecierpliwiony ironizując pokazywał szufladę i prychał. Pomijam, że jak dotarliśmy nie było go (nasz lot sporo się spóźnił), jestem w stanie to zrozumieć, pokój był otwarty, to na plus. CZAS WYMELDOWANIA Chcieliśmy poprosić o pół godziny później, czyli nie ma nas o godz.11.00, oczywiście spotkaliśmy się z odmową, rozumiem, jego prawo, jednakże jak powiedziałam, że ok. 10.30 nas nie będzie, też protest, że ma być 10.00. Zdecydowałam pokazać zapis na booking.co, że czas wymeldowania to 7.00-10.30, na co Pan gospodarz stwierdził, że nie jest to boooking,com i na pewno nie moja strona. Po 10 minutowym studiowaniu strony z uśmiechem stwierdził, to w takim razie on akceptuje wymeldowanie 7.00 rano. HM. Z synem szczerze się uśmialiśmy, choc generalnie atmosfera była ciężka i nie było nam do śmiechu. Nie wiem dlaczego Panu tak nie przypadliśmy do gustu. Ani ja, ani syn nie lubimy być rozczeniowi, hałaśliwi, kłótliwi czy niegrzeczni ( nie było nas w godzinach (12.00-21.00, więc praktycznie cały dzień, tylko te poranki). POŁOŻENIE Pokonowanie prawie 300 schodków wieczorem po upale to słaba przyjemność. Rozumiem, że ja miałam problem, ale mój syn, student - sportowiec również nie był zachwycony. Nie wiem czy
Kalina·Un mese fa