“Nawet nie zostałem na noc widząc jak wygląda w środku pokój. Zrezygnowałem i wolałem wracać.”
Nic, może tylko bliskość Żabki. Po dotarciu do obiektu nie było nikogo na recepcji, żeby się przywitać, chociaż komputer i ekrany od kamer były włączone. Inny gość obiektu zobaczył mnie przez drzwi i otworzył je. Poszedłem na górę do swojego pokoju. było około 22/23, ponieważ był to nocleg znaleziony na szybko, po koncercie. W pokoju było zapalone światło, część obecnych w nim gości spała, część nie. Śmierdziało bardzo potem i z butów. Na balkonie przy otwartych drzwiach siedziało dwóch gości, którzy od razu zaczęli mnie zagadywać skąd jestem - byli pijani, oglądali mecz na komórce. Od zapalonego światła w ciepłą lipcową noc wpadły do pokoju muchy, komary, a pod sufitem latał szerszeń. Stwierdziłem, że nikt tu nad niczym nie panuje, a jeszcze w nocy mogę zostać albo użądlony albo okradziony, więc wolałem pojechać na dworzec centralny i wrócić z przesiadką nocnymi pociągami do Poznania
Adam·Há um mês